Praca w korporacji

Dzisiejszy dzień z powodzeniem mogę zaliczyć do udanych, choć łatwo nie było. Praca w korporacji rządzi się swoimi prawami i nie da się tego ukryć. Wyścig szczurów nie jest niczym dziwnym. Zawsze starałam się nieco od tego uciec, ale też nie zawsze się udawało. Mimo wielu osób, które nie były przychylne moim działaniom, robiłam swoje najlepiej, jak potrafiłam. I okazało się, że warto było. Rozmowa z szefem nawiązała się dość spontanicznie, ale dowiedziałam się, że planuje dla mnie awans i podwyżkę, doceniając moje starania i pomysły. W błogim nastroju wracałam więc do domu, kiedy to z zamyślenia wyrwał mnie telefon od adwokata, z którym byłam umówiona (dobry gość jest – jakby ktoś szukał – tutaj jego strona). Akurat to spotkanie nie należało do tak owocnych, jak w pracy. Na szczęście ustaliśmy plan działania odnośnie moich spraw spadkowych w rodzinie i mogłam już nieco spokojniejsza wrócić do domu. Nie było łatwo, ale najważniejsze, że coś ruszyło do przodu. W domu czekały na mnie stęsknione psy, więc zabrałam je na spacer. Piękna pogoda sprawiła, że od razu wrócił mi dobry nastrój.