Kiepski dzień w pracy

Nie lubię takich dni, kiedy nic nie idzie zgodnie z planem. Nie dość, że zaspałam, to jeszcze okazało się, że moje auto zostało niezatankowane. Wczoraj korzystała z niego koleżanka i chyba zapomniała mnie powiadomić, że pali się rezerwa. Przy tym, ile kilometrów dojeżdżam codziennie do pracy nie było szans, żeby dzisiaj zdążyć jeszcze zatankować na sam początek. To by oznaczało zbyt duże spóźnienie. Popędziłam zatem na busa, ale niestety nie obyło się bez wizyty u niezadowolonego szefa, który akurat dziś szczególnie na mnie liczył. Wysłuchałam, co miał mi do powiedzenia, wróciłam do siebie i zabrałam się za swoje zadania. W przerwie zadzwoniłam do firmy transportowej http://www.transerwis.pl/ z pytaniem, kiedy mogę się spodziewać nowo zakupionych mebli. Okazało się, że panowie już są w drodze, a ja niestety jeszcze w pracy. Sporo wysiłku kosztowało mnie kombinowanie, kto akurat może zjawić się w domu, by ich wpuścić. Wróciłam z pracy zmęczona i zła, że wszystko szło dziś nie tak, jak sobie to zaplanowałam. Na szczęście nasze nowe meble znajdowały się już na miejscu i mogliśmy zająć się ich rozpakowaniem. Ale ogólnie – do chwili obecnej jestem wściekła jak kot!